O robótkach, które leżą w szafie naszej mamy i o historiach jakie się z nimi wiążą. A przy okazji trochę o mnie.
sobota, 25 kwietnia 2009
Zabawa blogowa
Zgłosiłam się właśnie do blogowej zabawy w Zakątku Edy. To mój debiut, już się na to cieszę. Będę miała motywację do rozwijania moich biscornowych umiejętności :)
5. Haft gobelinowy i powódź

Kiedy już rozeznałyśmy się w hafcie krzyżykowym, przyszedł czas na większe przedsięwzięcia. Z katalogu wysłkowego "Kokardka" zamówiłyśmy odpowiednią kanwę, krosno i archiwalne już wtedy numery "kramu z robótkami" z wzorami, które nam się spodobały (nr 7-8/2001) i zabrałyśmy się do pracy. Na szczęście potrzebna do tego wełna jest dostępna w jednej z pasmanterii w Ostrowcu. Pisząc "zabrałyśmy się" chyba się rozpędziłam - pierwsza zaczęła mama ze swoimi makami, bo miałyśmy tylko jedno krosno. Drugie szybko dorobił tata z różnych dziwnych elementów i Aga mogła wyszyć żaglowiec, a dla mnie nie zostało nic, więc tylko czasem próbowałam "nowego wynalazku" na pracach Mamy i Agi. Oto efekty: 

 

Maki mamy

 

 

Żaglowiec Agi

 

bardzo podoba mi się efekt z bliska

Żaglowiec Agi z bliska

 

Jak widać na zdjęciach hafty nie zostały oprawione i nie są do końca idealne :). Zwlekałyśmy z odprawą, co im niestety zaszkodziło. Jak wiadomo w szafach trzyma się przeróżne przednioty, a w naszej "tajemniczej szafie" mama obok haftów przechowywała destylowaną wodę do żelazka, która to pewnego pięknegfo dnia rozlała się na nasze prace, a że trafiło to na czas, kiedy mało zajmowałyśmy się wyszywaniem, nikt tego nie zauważył i na wyszywankach pojawiła się pleśń, grzyb czy też coś jeszcze bardziej niszczącego. Na domiar złego, mama chcąc uratować prace użyła zbyt mognego środka piorącego, czego nie wytrzymały niektóre nitki. Gobeliny i tak najmniej na tym ucierpiały. Na tradycyjnych haftach krzyżykowych pozmieniały się kolory (co później pokażę na zachowanych przykładach), niektóre z nich trafiły do kosza, a w innych ostatniego lata powymieniałam nitki. Zniszczenia z bliska wyglądają tak:

 

Zniszczenia gobelinów

 

Plan nie udało się w żaden spodób wywabić, ani piorąc hafty normalnie, ani w pralni chemicznej. Wypadek ten jednak niczego nas nie nauczył. Hafty nadal leżą sobie w szafie za wyjątkiem nielicznych, które uda się oprawić. Zawsze wybierałyśmy te wzory, które nam się po prostu podobały, a nie te które mogłyby pasować do naszego mieszkania. Powoli namawiam mamę na oprawianie ich - najlepiej jest latem, bo wtedy jest skłonna do wydatków:)

wtorek, 21 kwietnia 2009
Odkręcone

Udalo się, pani w sklepie okazala się bardzo miła. Udało mi się wymienić nitki, po drodze poczytałam sobie lekturkę ("Nachdenken uber Christa T.") i zaraz zabieram się do mowej robótki. Szukam też ciekawych wzorów na zakładki do książek. Chciałabym do nich użyć nowych, cieniowanych nici, dlatego rozglądam się za kolorowymi:)

A tu miś, zdjęcie nie wyszło zbyt dobrze, ale zawsze to cos. zrezygnowałam z obszywania bukietu i mniejszych kwiatuszków kanturami, wg wzoru były one szare, więc tak zaczęłam je robić, ale wyprułam, bo kontury zasłaniały cały wzór. Mi się podoba, mam nadzieję, że nie tylko mi:

tatty teddy po wyszyciu

Gapa!

Jak zawsze musiałam coś pokomplikować - skończyłam rano misia, więc po zajęciach poszłam do pasmanterii po nitki do kolejnego haftu - słonia, ale nie obyolo się bez jakiejś wpadku - jak to zawsze u mnie. Już kupując nitki miałam dziwne przeczucie, miał być słoń a tu nienieskie i niebieskie. Jak tylko weszłam do domu sprawdziłam, czy wszystko ok i oczywiście nie. Wydrukowałam klucz z numerami nitek od całkiem innego wzoru i kupiłam 10 nitek które nie są mi do niczego potrzebne. Nie ma to jak być genialnym ;) teraz jadę to odkręcać, mam nadzieję że się uda je wymienić na te właściwe i nie bedę o 20 zł do tyłu.

Co do końcowego efektu misia, to postaram się zrobić zdjęcia telefonem, ale to później...

15:05, ka-milla
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 kwietnia 2009
Biscornu (2)
Tym razem wyszło mi trochę większe, ale za to przyszyłam guziczki i wstążeczkę (ucho z wstążki jest trochę krzywo, ale będę miała nauczkę na przyszłość). Wybrałam wiosenne kolory, a wzory znalazłam na blogu Aurelle i prawdę mówiąc mi się podoba, mam nadzieję, że Agacie, mojej siostrze też:)
Biscornu (2)_1
Biscornu (2)_2
czwartek, 16 kwietnia 2009
4. Pożegnanie Wielkanocy

Dobrze, że na kilka tygodni przed świętami miałyśmy malowanie jajek, dzięki temu nastrój świąteczny panował w domu trochę dłużej. Teraz już po, wracamy do szkoły i do pracy, a w ramach wspomnień chciałam pokażać mamy wielkanocne jajeczka. Wzory pochodzą z Kramu z Robótkami, zostały wyszyte ok. 5-6 lat temu i oprawione w żółciutkie jajeczkowe ramki. Mamie bardzo się wtedy spodobały, dlatego zrobiła aż trzy:

Wielkanocne hafciki
Wielkanocny hafcik - gąski
Wielkanocny hafcik - motylek
Wielkanicny hafcik - kurczątka
I jeszcze jajeczka, te brązowe w środku to gotowane jejka, zabarwione w łupinkach cebuli i wydrapane przez naszą mamę, niektóre z nich mają 5 lat (uwaga, nie stłuc!:). Bywało, że siedziała nad nimi przez całe święta, przychodząc oc jakiś czas do naszego pokoju, żeby zapyać, czy może być:) a wkoło to już nasze decoupage'owe pisanki. Póki co na białym tle - zrobiłam jedno na żółtym, ale wydałam zanim zdążyłyśmy zrobić zdjęcie - każdy miał swoje ulubione serwetki, Aga dzikie różę, mama bukieciki, ja różyczki z niezapominajkami, a byli i tacy, którym się spodobały zaj ące z plecakami. Trzeba przyznać, że mieliśmy sporo zabawy z nimi:)
Kolaż z pisankami
piątek, 10 kwietnia 2009
Wielkanocnie
Wielkanocne kurczątko
Na Święta Wielkiej Nocy i nadchodzącą wiosnę życzę wszystkim,
którzy tu zaglądają spokoju, radości i miłości na co dzień,
wielu nowych pomysłów i zapału do ich realizacji.
 
Wesołych Świąt!
sobota, 04 kwietnia 2009
Strusie pisanki

W tym tygogniu ominął mnie kolejny rarytas - mama dostała do ozdobienia dwie wydmuszki strusich jaj. Bardzo chciałam zobaczyć jakie one są, dotknąć powąchać i wogóle, ale na moim "wygnaniu" nic z tego. Ale bez zdjęć się nie obyło:

Strusie pisanki
Strusia pisanka 1
Strusia pisanka 2

Znalazły tu dla siebie miejsce bratki, które na gęsim jajku by się nie zmieściły i bukieciki z ostatniej przesyłki z allegro. 

A ja mam u siebie tylko wyszywanie i czytanie, no i rozgrzebaną prezentację z angielskiego, ale to już inna historia:) Dokończyłam czytać "Przed świtem" i szczerze mówiąć, to chciałabym wiedzieć co dalej z Bellą i Edwardem. Zanim wrócę do moich "germanistycznych" lektur czytam cobie jeszcze "Wichrowe wzgórza" i słucham Kate Bush - Wuthering Heights.

środa, 01 kwietnia 2009
Wiosenne aktualności

Po pierwsze mały reportaż z domu, gdzie nadal trwaja prace nad ozdabianiem jajek. Nowe serwetrki już są, więc praca wre:

 

Jajko z różami

 

Szkoda, że mnie tam nie ma, bo znowu okaże się, że jestem w tej kwestii zacofana, ale niestety obowiązki trzymają mnie w Krakowie, za to miś powolutku zaczyna przypominać misia:

 

Tatty Teddy 2

 

Mam sporo innych zajęć związanych z uczelnią i nie tylko ("Przed świtem"), przez co tempo pracy nie jest zbyt duże. Od czasu do czasu stawiam po kilka krzyżyków, nereszcie kolorowych:)