O robótkach, które leżą w szafie naszej mamy i o historiach jakie się z nimi wiążą. A przy okazji trochę o mnie.
niedziela, 31 maja 2009
Usprawiedliwienie

Piszę trochę w ramach wyjaśnienie, dlaczego na moim blogu nic nowego się nie pojawia, a powód jest prosty - sesja i wszystkie stany ducha z nią związane. Ostatnio zrobiłam tylko igielnik na wymianę, ale nim może pochwalę się jak już dojdzie:)

Poza tym cisza jak makiem zasiał - słoń w buszu a ja z nauką w lesie. Za3 tygodnie przewiduję powrót w wielkim stylu:)

czwartek, 14 maja 2009
6. Kolejna pomyłka

Mama i Aga mogły sobie półkrzyżykami wyszywać swoje obrazy, a dla mnie zabrakło wrozu na duży haft z kluczem do wełny gobelinowej DMC, który byłby wart wyszycia. No i znalazłam sobie coś na zastępstwo.. niestety od początku była to pomyłka, teraz to wiem, ale wtedy byłam zafascynowana. "Krzyk" Muncha to naprawdę ciekawy obraz ale niekoniecznie tej wersji:

 

Krzyk

 

jedyne, co można zrobić to złapać się za głowę jak postać na obrazie. Wyszywałam na drobnej kanwie gobelinowej całą nitką muliny i trzeba przyznać, że z bliska wygląda taki haft całkiem dobrze:

 

Krzyk z bliska

 

kiedy teraz na to patrzę, muszę przyznać, że od tamtej pory zawsze najpierw dwa razy zastanawiam się, czy naprawdę warto się w daną pracę pakować. No i już więcej takiego błedu nie popełniłam:)

sobota, 09 maja 2009
Majówkowo

Ponieważ wyszywanie idzie mi dosyć powoli ostatnio, pomyślałam, że zamiast tego pochwalę się działką mamy. Zdjęcia zostały zrobione 3 tygodnie i niektóre tydzień temu, więc niektórą mogą być już nieaktualne, ale i tak śliczne:)

 

floksy
irysek
narcyzy
sasanki
tulipan
tulipan 2

 

A teraz chba najważniejszy punkt programu - "podstępna" huśtawka, którą też można by zaliczyć do kategorii 'robótki (a raczej roboty) ręczne':

huśtawka

 

do czasu kiedy bedę mogła znowu tam pojechać pewnie wiele sie zmieni, może pojawi się nowa część trawnika, która na  tych zdjęciach występuje pod postacią białej włókniny:) 

czwartek, 07 maja 2009
Słoń (1)

Dawno nic tu nie pisałam - uczelnia, weekend w domu bez internetu i znowu uczelnia - to w wielkim skrócie ostatnie dni. Wielkimi krokami nadchodzi sesja, da się to już odczuć po atmosferze, a dziś i przede wszystkim jutro juwenalia, więc trochę odpoczywamy i "cieszymy się młodością":). Ja wykorzystuję cały wolny czas na uzupełnianie listy lektur, tj. czytanie przeróżnych powieści i opowiadać, których znajomością będę musiała się "pochwalić" podczas egzaminu. Nareszcie coś co da się czytać - ogromne wrażenie zrobiły na mnie "Homo faber" Maxa Frischa i "Blaszany bębenek" Gunthera Grassa. Niestety przy tym wszystkim zostaje mi bardzo mało czasu na robótki - wyszywam w zasadzie tylko przy oglądaniu filmów, kilka godz w tygodniu i mam tyle:

Słoń (1)

 

niestety, oprócz braku czasu dokucza mi też wzór. Znalazłam go w internecie i mimo że wyostrzyłam, nadal nie jest dobrze. Haftowanie polega na tym, że wybieram nitkę, szukam jej symbolu a potem haftuję wszystko co tylko znajdę na wzorze tym numerem - trochę to żmudne, ale mam nadzieję, że kiedyś wreszcie skończę:)