O robótkach, które leżą w szafie naszej mamy i o historiach jakie się z nimi wiążą. A przy okazji trochę o mnie.
środa, 19 maja 2010
Deszczowy tydzień w domu

W tym tygodniu wszystkie siły na niebie i ziemi sprzysięgły się, żeby mnie uziemić. W sobotę małą pszczółkę skusił zapach mojej nowej fryzury do tego stopnia, że postanowiła ugryźć mnie z miłości w czoło. Nikogo innego tylko mnie, a ja przecież jestem uczulona. Na szczęście wapno i zimne okłady powstrzymały opuchliznę na tyle, że mogłam w niedzielę pójść na komunię i przyjęcie po. Także jedynym plusem z mojej nowej fryzury okazała się grzywka, którą mogłam zasłonić obrzęk, a tak bardzo chciałam wyglądać ładnie!

Później już się posypało - bąbel rozrósł się na całą twarz i wróciłam do Krakowa, który wcale mnie pocieszył - tonął w strugach deszczu i groził powodzią - dobrze że chociaż mieszkam na górce ;)

Za to miałam sporo czasu, żeby pooglądać Wasze blogi i trochę samej powyszywać - oto co powstało. Przepraszam za jakość zdjęć, wkrótce zastąpię je lepszymi. Elfik, któremu jeszczr nie zaróżowił się policzek:

Primrose

I jeszcze jeden mały hafcik, który dopiero co zaczęłam, pewnie niejedna z Was go zna - Coffe:

Kawa 1