O robótkach, które leżą w szafie naszej mamy i o historiach jakie się z nimi wiążą. A przy okazji trochę o mnie.
czwartek, 04 czerwca 2009
Różany igielnik

Przez to całe sesyjne zamieszanie zapomniałam zamieścić tu zdjęcia igielnika, który dostałam w ramach wymiany Edy, jest śliczny. W całości został wykonany ręcznie, co naprawdę podziwiam. Dziękuję bardzo i serdecznie pozdrawiam Magdę, która go dla mnie zrobiła i przepięknie zapakowała.

 

Igielnik2

Igielnik 1

niedziela, 31 maja 2009
Usprawiedliwienie

Piszę trochę w ramach wyjaśnienie, dlaczego na moim blogu nic nowego się nie pojawia, a powód jest prosty - sesja i wszystkie stany ducha z nią związane. Ostatnio zrobiłam tylko igielnik na wymianę, ale nim może pochwalę się jak już dojdzie:)

Poza tym cisza jak makiem zasiał - słoń w buszu a ja z nauką w lesie. Za3 tygodnie przewiduję powrót w wielkim stylu:)

czwartek, 14 maja 2009
6. Kolejna pomyłka

Mama i Aga mogły sobie półkrzyżykami wyszywać swoje obrazy, a dla mnie zabrakło wrozu na duży haft z kluczem do wełny gobelinowej DMC, który byłby wart wyszycia. No i znalazłam sobie coś na zastępstwo.. niestety od początku była to pomyłka, teraz to wiem, ale wtedy byłam zafascynowana. "Krzyk" Muncha to naprawdę ciekawy obraz ale niekoniecznie tej wersji:

 

Krzyk

 

jedyne, co można zrobić to złapać się za głowę jak postać na obrazie. Wyszywałam na drobnej kanwie gobelinowej całą nitką muliny i trzeba przyznać, że z bliska wygląda taki haft całkiem dobrze:

 

Krzyk z bliska

 

kiedy teraz na to patrzę, muszę przyznać, że od tamtej pory zawsze najpierw dwa razy zastanawiam się, czy naprawdę warto się w daną pracę pakować. No i już więcej takiego błedu nie popełniłam:)

sobota, 09 maja 2009
Majówkowo

Ponieważ wyszywanie idzie mi dosyć powoli ostatnio, pomyślałam, że zamiast tego pochwalę się działką mamy. Zdjęcia zostały zrobione 3 tygodnie i niektóre tydzień temu, więc niektórą mogą być już nieaktualne, ale i tak śliczne:)

 

floksy
irysek
narcyzy
sasanki
tulipan
tulipan 2

 

A teraz chba najważniejszy punkt programu - "podstępna" huśtawka, którą też można by zaliczyć do kategorii 'robótki (a raczej roboty) ręczne':

huśtawka

 

do czasu kiedy bedę mogła znowu tam pojechać pewnie wiele sie zmieni, może pojawi się nowa część trawnika, która na  tych zdjęciach występuje pod postacią białej włókniny:) 

czwartek, 07 maja 2009
Słoń (1)

Dawno nic tu nie pisałam - uczelnia, weekend w domu bez internetu i znowu uczelnia - to w wielkim skrócie ostatnie dni. Wielkimi krokami nadchodzi sesja, da się to już odczuć po atmosferze, a dziś i przede wszystkim jutro juwenalia, więc trochę odpoczywamy i "cieszymy się młodością":). Ja wykorzystuję cały wolny czas na uzupełnianie listy lektur, tj. czytanie przeróżnych powieści i opowiadać, których znajomością będę musiała się "pochwalić" podczas egzaminu. Nareszcie coś co da się czytać - ogromne wrażenie zrobiły na mnie "Homo faber" Maxa Frischa i "Blaszany bębenek" Gunthera Grassa. Niestety przy tym wszystkim zostaje mi bardzo mało czasu na robótki - wyszywam w zasadzie tylko przy oglądaniu filmów, kilka godz w tygodniu i mam tyle:

Słoń (1)

 

niestety, oprócz braku czasu dokucza mi też wzór. Znalazłam go w internecie i mimo że wyostrzyłam, nadal nie jest dobrze. Haftowanie polega na tym, że wybieram nitkę, szukam jej symbolu a potem haftuję wszystko co tylko znajdę na wzorze tym numerem - trochę to żmudne, ale mam nadzieję, że kiedyś wreszcie skończę:)

sobota, 25 kwietnia 2009
Zabawa blogowa
Zgłosiłam się właśnie do blogowej zabawy w Zakątku Edy. To mój debiut, już się na to cieszę. Będę miała motywację do rozwijania moich biscornowych umiejętności :)
5. Haft gobelinowy i powódź

Kiedy już rozeznałyśmy się w hafcie krzyżykowym, przyszedł czas na większe przedsięwzięcia. Z katalogu wysłkowego "Kokardka" zamówiłyśmy odpowiednią kanwę, krosno i archiwalne już wtedy numery "kramu z robótkami" z wzorami, które nam się spodobały (nr 7-8/2001) i zabrałyśmy się do pracy. Na szczęście potrzebna do tego wełna jest dostępna w jednej z pasmanterii w Ostrowcu. Pisząc "zabrałyśmy się" chyba się rozpędziłam - pierwsza zaczęła mama ze swoimi makami, bo miałyśmy tylko jedno krosno. Drugie szybko dorobił tata z różnych dziwnych elementów i Aga mogła wyszyć żaglowiec, a dla mnie nie zostało nic, więc tylko czasem próbowałam "nowego wynalazku" na pracach Mamy i Agi. Oto efekty: 

 

Maki mamy

 

 

Żaglowiec Agi

 

bardzo podoba mi się efekt z bliska

Żaglowiec Agi z bliska

 

Jak widać na zdjęciach hafty nie zostały oprawione i nie są do końca idealne :). Zwlekałyśmy z odprawą, co im niestety zaszkodziło. Jak wiadomo w szafach trzyma się przeróżne przednioty, a w naszej "tajemniczej szafie" mama obok haftów przechowywała destylowaną wodę do żelazka, która to pewnego pięknegfo dnia rozlała się na nasze prace, a że trafiło to na czas, kiedy mało zajmowałyśmy się wyszywaniem, nikt tego nie zauważył i na wyszywankach pojawiła się pleśń, grzyb czy też coś jeszcze bardziej niszczącego. Na domiar złego, mama chcąc uratować prace użyła zbyt mognego środka piorącego, czego nie wytrzymały niektóre nitki. Gobeliny i tak najmniej na tym ucierpiały. Na tradycyjnych haftach krzyżykowych pozmieniały się kolory (co później pokażę na zachowanych przykładach), niektóre z nich trafiły do kosza, a w innych ostatniego lata powymieniałam nitki. Zniszczenia z bliska wyglądają tak:

 

Zniszczenia gobelinów

 

Plan nie udało się w żaden spodób wywabić, ani piorąc hafty normalnie, ani w pralni chemicznej. Wypadek ten jednak niczego nas nie nauczył. Hafty nadal leżą sobie w szafie za wyjątkiem nielicznych, które uda się oprawić. Zawsze wybierałyśmy te wzory, które nam się po prostu podobały, a nie te które mogłyby pasować do naszego mieszkania. Powoli namawiam mamę na oprawianie ich - najlepiej jest latem, bo wtedy jest skłonna do wydatków:)

wtorek, 21 kwietnia 2009
Odkręcone

Udalo się, pani w sklepie okazala się bardzo miła. Udało mi się wymienić nitki, po drodze poczytałam sobie lekturkę ("Nachdenken uber Christa T.") i zaraz zabieram się do mowej robótki. Szukam też ciekawych wzorów na zakładki do książek. Chciałabym do nich użyć nowych, cieniowanych nici, dlatego rozglądam się za kolorowymi:)

A tu miś, zdjęcie nie wyszło zbyt dobrze, ale zawsze to cos. zrezygnowałam z obszywania bukietu i mniejszych kwiatuszków kanturami, wg wzoru były one szare, więc tak zaczęłam je robić, ale wyprułam, bo kontury zasłaniały cały wzór. Mi się podoba, mam nadzieję, że nie tylko mi:

tatty teddy po wyszyciu

Gapa!

Jak zawsze musiałam coś pokomplikować - skończyłam rano misia, więc po zajęciach poszłam do pasmanterii po nitki do kolejnego haftu - słonia, ale nie obyolo się bez jakiejś wpadku - jak to zawsze u mnie. Już kupując nitki miałam dziwne przeczucie, miał być słoń a tu nienieskie i niebieskie. Jak tylko weszłam do domu sprawdziłam, czy wszystko ok i oczywiście nie. Wydrukowałam klucz z numerami nitek od całkiem innego wzoru i kupiłam 10 nitek które nie są mi do niczego potrzebne. Nie ma to jak być genialnym ;) teraz jadę to odkręcać, mam nadzieję że się uda je wymienić na te właściwe i nie bedę o 20 zł do tyłu.

Co do końcowego efektu misia, to postaram się zrobić zdjęcia telefonem, ale to później...

15:05, ka-milla
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 kwietnia 2009
Biscornu (2)
Tym razem wyszło mi trochę większe, ale za to przyszyłam guziczki i wstążeczkę (ucho z wstążki jest trochę krzywo, ale będę miała nauczkę na przyszłość). Wybrałam wiosenne kolory, a wzory znalazłam na blogu Aurelle i prawdę mówiąc mi się podoba, mam nadzieję, że Agacie, mojej siostrze też:)
Biscornu (2)_1
Biscornu (2)_2
1 , 2 , 3 , 4 , 5