O robótkach, które leżą w szafie naszej mamy i o historiach jakie się z nimi wiążą. A przy okazji trochę o mnie.
czwartek, 16 kwietnia 2009
4. Pożegnanie Wielkanocy

Dobrze, że na kilka tygodni przed świętami miałyśmy malowanie jajek, dzięki temu nastrój świąteczny panował w domu trochę dłużej. Teraz już po, wracamy do szkoły i do pracy, a w ramach wspomnień chciałam pokażać mamy wielkanocne jajeczka. Wzory pochodzą z Kramu z Robótkami, zostały wyszyte ok. 5-6 lat temu i oprawione w żółciutkie jajeczkowe ramki. Mamie bardzo się wtedy spodobały, dlatego zrobiła aż trzy:

Wielkanocne hafciki
Wielkanocny hafcik - gąski
Wielkanocny hafcik - motylek
Wielkanicny hafcik - kurczątka
I jeszcze jajeczka, te brązowe w środku to gotowane jejka, zabarwione w łupinkach cebuli i wydrapane przez naszą mamę, niektóre z nich mają 5 lat (uwaga, nie stłuc!:). Bywało, że siedziała nad nimi przez całe święta, przychodząc oc jakiś czas do naszego pokoju, żeby zapyać, czy może być:) a wkoło to już nasze decoupage'owe pisanki. Póki co na białym tle - zrobiłam jedno na żółtym, ale wydałam zanim zdążyłyśmy zrobić zdjęcie - każdy miał swoje ulubione serwetki, Aga dzikie różę, mama bukieciki, ja różyczki z niezapominajkami, a byli i tacy, którym się spodobały zaj ące z plecakami. Trzeba przyznać, że mieliśmy sporo zabawy z nimi:)
Kolaż z pisankami
piątek, 10 kwietnia 2009
Wielkanocnie
Wielkanocne kurczątko
Na Święta Wielkiej Nocy i nadchodzącą wiosnę życzę wszystkim,
którzy tu zaglądają spokoju, radości i miłości na co dzień,
wielu nowych pomysłów i zapału do ich realizacji.
 
Wesołych Świąt!
sobota, 04 kwietnia 2009
Strusie pisanki

W tym tygogniu ominął mnie kolejny rarytas - mama dostała do ozdobienia dwie wydmuszki strusich jaj. Bardzo chciałam zobaczyć jakie one są, dotknąć powąchać i wogóle, ale na moim "wygnaniu" nic z tego. Ale bez zdjęć się nie obyło:

Strusie pisanki
Strusia pisanka 1
Strusia pisanka 2

Znalazły tu dla siebie miejsce bratki, które na gęsim jajku by się nie zmieściły i bukieciki z ostatniej przesyłki z allegro. 

A ja mam u siebie tylko wyszywanie i czytanie, no i rozgrzebaną prezentację z angielskiego, ale to już inna historia:) Dokończyłam czytać "Przed świtem" i szczerze mówiąć, to chciałabym wiedzieć co dalej z Bellą i Edwardem. Zanim wrócę do moich "germanistycznych" lektur czytam cobie jeszcze "Wichrowe wzgórza" i słucham Kate Bush - Wuthering Heights.

środa, 01 kwietnia 2009
Wiosenne aktualności

Po pierwsze mały reportaż z domu, gdzie nadal trwaja prace nad ozdabianiem jajek. Nowe serwetrki już są, więc praca wre:

 

Jajko z różami

 

Szkoda, że mnie tam nie ma, bo znowu okaże się, że jestem w tej kwestii zacofana, ale niestety obowiązki trzymają mnie w Krakowie, za to miś powolutku zaczyna przypominać misia:

 

Tatty Teddy 2

 

Mam sporo innych zajęć związanych z uczelnią i nie tylko ("Przed świtem"), przez co tempo pracy nie jest zbyt duże. Od czasu do czasu stawiam po kilka krzyżyków, nereszcie kolorowych:)

poniedziałek, 30 marca 2009
3. Kramowy kalendarz 2002

Z tej gazetki wyszyłyśmy chyba najwięcej wzorów, niestety nie wszystkie się zachawały, (np. mamy bukiet konwaliowo-fiołkowy, który zginął w naszej "powodzi", o której jeszcze napiszę), a niektóre zostały wyszyte 2 razy. Na początek moje słoneczniki, pierwszy spory obrazek, który wyszyłam:

 

Haftowane słoneczniki

 

Maczki - wydanie pierwsze stoi sobie u babci na stole, a drugie leży sobie razem z innymi haftami zagrzebane na dnie szafy:

 

haftowane maki

 

Agatki brózki:

 

Agatki brzózki

 

i mamine fiołki:

 

mamine fiołki

 

z tej gazety wyszyłyśmy też jeszcze zimowy krajobraz, który stoi teraz w mieszkaniu cioci Agnieszki.

niedziela, 29 marca 2009
Weekend w domu

...niestety się już skończył i muszę wracać do moich kolokwiów i prac semestralnych ale na pocieszanie przywiozłam ze sobą kilka zdjęć:

 

Wiosenny bukiet i koszyczek z jajkami

 

Nasze początki z decoupage, oczywiście mi idzie najgorzej, bo cały warsztat jest w domu, 200 km ode mnie i nie mogę się w to codziennie bawić, ale za to mamie i Agacie idzie już całkiem dobrze. (inni uczestnicy wolą pozostać w ukryciu). Już po tygodniu zabrakło nam serwetek i gęsich wydmuszek, ale kolejne zamówienia złożone i do świąt będziemy mieć zajęcie. A tu jeszcze kilka zbliżeń:

 

koszyczek z jajkami


Jajeczny bukiecik

 

Jajko z niebieskim bukiecikiem
Jajko z lilią

Są to dopiero wprawki, ale w końcu każdy kiedyś zaczynał:)

poniedziałek, 23 marca 2009
Na tamborku

Żeby nie wyszło na to, że tylko czytam kolejne części sagi o wapmirach i porzuciłam krzyżyki to dorzucam zdjęcia z tego co aktualnie wyszywam:

Biscornu nr 2 - kolory dobrałam sama, mam nadzieję, że nie wyjdzie ostatecznie źle:

 

Biscornu (2)

 

miś Tatty Teddy, tu juz jie mieszałam się do kolorów, chciałam je zmienić na ariadnę, ale na szczęście pozostałam przy Anchor i efekt jest, jak mi się wydaje w miarę pozytywny:

 

Misio

 

 

no i to by było na tyle, wkrótce do gromadki dołączy też słoń, ale to później:)

sobota, 21 marca 2009
Piątek w mieście

12 godzin poza domem, ale za to jakie łupy:

 

Zakupy 20 marca

 

Nie udało mi się znaleźć marmurkowej kanwy, bo ogólnie te pasmanterie w Krakowie, które znalazłam nie są dobrze zaopatrzone. Mam za to guziczki i perłowe koraliki do kolejnych biscornu, nowe igły, tasiemki i mulinę - trochę cieniowanej i Anchor do misia, także zaraz chya się za niego zabiorę. O ile uda mi się oderwać od tego:

 

Twilight

 

w czwartek właczyłam ten film, żeby urozmaicić sobie wyszywanie i trochę mnie wciągnęło. Na tyle że wczoraj przeczytałam drugą część książki -"Księżyc w nowiu" (trochę w empik'u a resztę na kompie), wczoraj w nocy obejrzałam film drugi raz a dziś czytam trzecią część:)

Uzupełnienie: 

Trochę drażni mnie sposób w jaki jest przetłumaczona saga Staphanie Meyer, mój angielski nie jest na tyle dobry, żebym mogła czytać książki w oryginale, niestety. Nie wiem jak nazywa się tłumacz/tłumaczka i wolę nie wiedzieć. Od pewnego czasu czytam książki równiez i pod tym kątem, ponieważ sama chciałabym kiedyś tłumaczyć. Mam nadzieję, że ja nigdy takiek=go czegoś nie "dokonam". Wyrażenia w stylu "mój luby" albo wyjaśnianie po co główna bohaterka kłamiąc krzyżuje palce pod stołem - traktowanie czytelnika za prostaka, który nie rozumie najprostszych aluzji czy skojarzeń. Szkoda, gdyby nie sukces książki na zachodzie i film, nikt by tego w tej wersji nie przeczytał. 

A to na uspokojenie nerwów:

 

Pati Yang - Silent Treatment

 Pati Yang - "Air stans still" z płyty Silent Treatment

i jeszcze to: Bella's Lullaby

czwartek, 19 marca 2009
To tak dla porównania

Jakość zdjęć może nie jes najlepsza, ale nie mam jeszcze wprawy. Zależało mi żeby jak najszybciej dorzucić ten wpis i ciesze się, że zdążyłam zrobić zdjęcia przy światle dziennym. Efekt przedstawia się tak:

 

Porównanie magnolii

 

jeszcze teraz ją upiorę, a w weekend (albo jeszcze dziś) zabieram się za coś nowego

Irysy mamy

Ponieważ kontury na mojej magnolii są jeszcze nie dokończone, to pomyślałam, że pokażę dziś haft mojej mamy. Zaczęła go latem, planowała robić przynajmniej 100 oczek na dzień, ale chyba od września nic nie przybyło, więc hafcik leży sobie cichutko w pudełeczku w szafie i czeka na lepsze czasy. Ostatni witraż, który mama zaczęła dokończyłam ja (jeszcze się i nim pochwalę). Ale tym razem się nie ugnę;)

 

Irysy - witraż

 

Obrazek docelowo ma wyglądać tak:

 

Irysy - kram z robótkami

 

czyli przed mamą jeszcze dluga droga, a ja czekam na jakiekolwiek postępy:)

1 , 2 , 3 , 4 , 5