O robótkach, które leżą w szafie naszej mamy i o historiach jakie się z nimi wiążą. A przy okazji trochę o mnie.
wtorek, 17 marca 2009
Biscornu (1)

Moja pierwsza poduszeczka na igły, wybrałam jak najprostsch motyw i tylko jeden kolor, bo chciałam ją zrobić szybko i sprawdzić jak mi się uda. Z guziczków zrezygnowałam ponieważ te które kupiłam okazały się za duże i źle wyglądały. Mam już w głowie pomysły na kolejne:)

 

Moje pierwsze biscornu

 

PS. Krzyżyki w magnolii już mam, jeszcze "tylko" backstitch'e. Jak się z nimi uporam, to pokażę dla porównania wersję bez i z konturami.

poniedziałek, 16 marca 2009
Na tamborku - Magnolia (1)

W ramach nadrabiania zaległości postanowiłam wrzucić dziś zdjęcia mojej magnolii.

haft magnolia

 

 

akcesoria do haftu

 

w weekend udało mo się zdobyć sporo zdjęć naszych "skarbów", przywiozłam też ze sobą aparat, także będę wrzucać na bieżąco zdjęcia moich haftów.

Uzupełnione:

Jest prawie północ, a ja siedzę i wyszywam. Chcę dokończyć krzyżyki w magnolii i wziąć się za kontury. Postanowiłam, że tym razem je zrobię. W kilku poprzednich haftach sobie darowałam, bo nie byłam do nich do końca przekonana, ale teraz mam wrażenie, że dzięki nim wyszyte kształty stają się wyraźniejsze, tym bardziej w tym wypadku - wyszywam na kremowej kanwie, a płatki kwiatów nie mają zbyt wyraźnych kolorów. Mam nadzieję, że wyjdzie dobrze i już nie mogę doczekać się efektów.

2. KRAM Z ROBÓTKAMI

Do haftu krzyżykowego wróciłyśmy po jakimś czasie zupełnie przypadkiem. Chodziłam wtedy do gimnazjum i na plastykę miałam zrobić bożonarodzeniową kartkę. Mama robiąc zakupy w kiosku trafiła właśnie na tą gazetkę:

 

Kram z robótkami 12-2001

 

wyszylam wtedy mały okrągły wzór z dzwoneczkami, a mama zrobiła z niego kartke. Karteczka zrobiła w szkole furorę i oczywiście została przejęta przez z którąś z nauczycielek (jak wiele naszych wcześnijszych i póżniejszych prac).

Tym samym zaczęło się bardziej zaawansowane wyszywanie w naszym domu.

 

Uzupełnienie do części pierwszej:

Zawszye myślałam, że "ładne i proste" to nasze pierwsze zetknięcie z krzyżykami, a tu nagle Aga twierdzi, że jeszcze wcześniej wyszywałyśmy jakieś słoniki z książki, którą mama przyniozła z biblioteki. Jednak ani ja ani mama o niczym takim sobie nie przypominamy. Nie wykluczam więc ani nie potwierdzam:)

środa, 11 marca 2009
Plany

Od dwóch tygodni szperam w internecie wynajdując wzory i podziwiając ich wykonania na blogach - szukam inspiracji. Tyle, że tego jest tak dużo, że niedlugo zamiast sama wyszywać bądę tylko oglądać co robią inni. Czyli muszę wziąć się w garść. W międziczasie rozkwita drugi kwiat mojej magnolii, więc nadeszła najwyższa pora, żeby planować kolejną pracę (a może prace???). Oto efekty mojego planowania:

- miś Tatty Teddy

 

Miś dla Agi

 

- afrykański motyw dla cioci Agnieszki (muszę to jeszcze doprecyzować:)

 

afrykański motyw - słoń

 

-liście (nie mam jeszcze pojęcia jakie)

-jakaś kobietka

 

Kobieta w Paryżu

 

 No i sampler dla mnie, tylko muszę znaleźć odpowiedni wzór, a mam z tym problemy;(

niedziela, 08 marca 2009
1. ŁADNE I PROSTE hafty krzyżykowe

...czyli historii część pierwsza.

Od tego się zaczęło. Nie było to nasze pierwsze spotkanie z haftowaniem wogole, bo pamiętam, że ja wyszywałam wcześniej (zresztą później też) sznureczkiem, a mama, myślę, że już w czasie swoich studiów, wyszywała piękne serwety Richelieu. Ale dzięki tej gazecie poznałyśmy haft krzyżykowy, i ta znajomość trwa do dzisiaj.

Ładne i proste

Ładne i proste

Ładne i proste

Nie pamiętam dokładnie, kiedy to było, myślę że ok. 10 lat temu. Miałam wtedy 10, może 11 lat, Aga - moja siostra - odpowiednio 6-7. Pojawiła się wtedy ta gazeta, a w niej proste wzory i opis wykonania, z dokładnymi wskazówkami, krok po kroku. Mama kupila kilka numerów, ale (jak to u nas często się zdarza) po jakimś czasie zarzuciłyśmy hafty, na kilka lat. Z tego czasu pochodzą nasze pierwsze hafty krzyżykowe i niektóre akcesoria - jak pęknięty tamborek DMC na którym do dziś haftuję, mimo że mamy już kilka nowych, ale też pierwsze hafty krzyżykowe. Do dziś w naszym pudełku z muliną można odkopać motek muliny (DMC nr 350), który był dodatkiem do jednego z numerów gazety.

I jeszcze nasz haft, wykonany według wzoru z tej gazetki:

 

Jabłuszka - haft

 

 PS.Podziękowania dla Agi za zrobienie zdjęć i przesłanie mi ich:)

sobota, 07 marca 2009
Pracowicie

Nareszcie gotowe moje pierwsze biscornu! Nie ma jeszcze guziczków, bo te które kupiłam okazały się za duże, ale poza tym jest. Nie spodziewałam się, że szycie takiej pierdółki będzie takie trudne - nie do końca wiedziałam co zrobić na rogach. Ale udało się i już planuję kolejne. Pochwalę się nimi wkrótce.Teraz biorę się za czytanie a jutro przy dziennym świetle wracam do magnolii.

I jeszcze wspomnienie zimy:

 

Zima w Bałtowie


piątek, 06 marca 2009
Surfując

Zamiast pracować nad wlasną robótka - moją prześliczną magnolią - siedzę przed komputerem i ściągam setki wzorów, które w większości pozostaną zapewne nie wykorzystane. Na zdjęcia muszę jeszcze poczekać - przynajmniej do następnego weekendu niestety, za to jutro dostanę z domu kanwę i bedę mogla spróbować swoich sił w biscornu - także jutro małe zakupy (mulina, wata i guziczki) i praca rusza pełną parą:)
W międzyczasie dokończyłam czytać "Steppenwolfa" i mogę czytać coś przyjemniejszego - GEO i "Vorlesera", którego cudem udało mi się zdobyć.

A teraz już spać! Jutro jest nowy dzień :)

czwartek, 05 marca 2009
Orchidea

Zacznę może nie od szafy, ale od parapetów naszego mieszkania. Zaczęło się od różowego storczyka, którego mama dostała pewnie na imieniny. Teraz kupujemy je sobie z różnych okazji, a zdarza się, że i bez:)

 

Moja orchidea

 

Tytułem wstępu
To moje kolejne podejście do prowadzenia bloga, ale postaram się, żeby nie skończyło się tak jak poprzednio, to znaczy, żeby ten blog miał historię dłuższą niż 2 miesiące. Postaram się tu w miarę na bieżąco informować o postępach w mojej pracy, czyli o tym co mam aktualnie na tamborku. Przy okazji chcę też pogrzebać trochę w szafie mojej mamy i opisać historie przedmiotów, które tam przechowujemy. Niestety na dokumentację fotograficzną trzeba poczekać, ponieważ od wspomnianej już szafy dzieli mnie 200 kilometrów, ale obiecuję, że z każdego wypadu do domu przywiozę coś ciekawego...
19:50, ka-milla
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5