O robótkach, które leżą w szafie naszej mamy i o historiach jakie się z nimi wiążą. A przy okazji trochę o mnie.
poniedziałek, 07 września 2009
Muzyczne usprawiedliwienie

W moich haftach ostatnio cisza i nic nowego nie powstaje - słoń leży sobie w mojej puszeczce i czeka, postaram się go dokończyć we wrześniu, ale ponieważ wyszywanie go nie jest przyjemne ze względu na marną jakość wzoru. Szukam też w sieci pomysłów na wykończenie ozdobionej haftem krzyżykowym zakładki do książki i niestety żaden nie okazał się jeszcze moim zdaniem idealny, a mam takie śliczne wzorki na zakładki... Zamiast haftów moje dzisiejsze znalezisko - chodziła za mną ta melodia od jakiegoś czasu, ale zapomniałam tytułu, nareszcie mam:

 

wtorek, 14 lipca 2009
Letnio

Po długiej nieobecności odrobina wyjaśnień i wspomnień. Po sesji odbyłam małą egzotyczną podróż, przez co moja przerwa w pisaniu bloga trochę się przedłużyła, ale za to myślę, że wkrótce pochwalę się tu moimi fotograficznymi zdobyczami. Jakoś nie mam natchnienia do wyszywania póki co, ale muszę to zmienić, chciałabym wreszcie coś skończyć i oprawić:)

A skoro nie mogę się chwalić postępami bieżących prac, to pokażę coś, z czego jestem bardzo dumna.

czwartek, 04 czerwca 2009
Różany igielnik

Przez to całe sesyjne zamieszanie zapomniałam zamieścić tu zdjęcia igielnika, który dostałam w ramach wymiany Edy, jest śliczny. W całości został wykonany ręcznie, co naprawdę podziwiam. Dziękuję bardzo i serdecznie pozdrawiam Magdę, która go dla mnie zrobiła i przepięknie zapakowała.

 

Igielnik2

Igielnik 1

niedziela, 31 maja 2009
Usprawiedliwienie

Piszę trochę w ramach wyjaśnienie, dlaczego na moim blogu nic nowego się nie pojawia, a powód jest prosty - sesja i wszystkie stany ducha z nią związane. Ostatnio zrobiłam tylko igielnik na wymianę, ale nim może pochwalę się jak już dojdzie:)

Poza tym cisza jak makiem zasiał - słoń w buszu a ja z nauką w lesie. Za3 tygodnie przewiduję powrót w wielkim stylu:)

piątek, 10 kwietnia 2009
Wielkanocnie
Wielkanocne kurczątko
Na Święta Wielkiej Nocy i nadchodzącą wiosnę życzę wszystkim,
którzy tu zaglądają spokoju, radości i miłości na co dzień,
wielu nowych pomysłów i zapału do ich realizacji.
 
Wesołych Świąt!
sobota, 21 marca 2009
Piątek w mieście

12 godzin poza domem, ale za to jakie łupy:

 

Zakupy 20 marca

 

Nie udało mi się znaleźć marmurkowej kanwy, bo ogólnie te pasmanterie w Krakowie, które znalazłam nie są dobrze zaopatrzone. Mam za to guziczki i perłowe koraliki do kolejnych biscornu, nowe igły, tasiemki i mulinę - trochę cieniowanej i Anchor do misia, także zaraz chya się za niego zabiorę. O ile uda mi się oderwać od tego:

 

Twilight

 

w czwartek właczyłam ten film, żeby urozmaicić sobie wyszywanie i trochę mnie wciągnęło. Na tyle że wczoraj przeczytałam drugą część książki -"Księżyc w nowiu" (trochę w empik'u a resztę na kompie), wczoraj w nocy obejrzałam film drugi raz a dziś czytam trzecią część:)

Uzupełnienie: 

Trochę drażni mnie sposób w jaki jest przetłumaczona saga Staphanie Meyer, mój angielski nie jest na tyle dobry, żebym mogła czytać książki w oryginale, niestety. Nie wiem jak nazywa się tłumacz/tłumaczka i wolę nie wiedzieć. Od pewnego czasu czytam książki równiez i pod tym kątem, ponieważ sama chciałabym kiedyś tłumaczyć. Mam nadzieję, że ja nigdy takiek=go czegoś nie "dokonam". Wyrażenia w stylu "mój luby" albo wyjaśnianie po co główna bohaterka kłamiąc krzyżuje palce pod stołem - traktowanie czytelnika za prostaka, który nie rozumie najprostszych aluzji czy skojarzeń. Szkoda, gdyby nie sukces książki na zachodzie i film, nikt by tego w tej wersji nie przeczytał. 

A to na uspokojenie nerwów:

 

Pati Yang - Silent Treatment

 Pati Yang - "Air stans still" z płyty Silent Treatment

i jeszcze to: Bella's Lullaby

piątek, 06 marca 2009
Surfując

Zamiast pracować nad wlasną robótka - moją prześliczną magnolią - siedzę przed komputerem i ściągam setki wzorów, które w większości pozostaną zapewne nie wykorzystane. Na zdjęcia muszę jeszcze poczekać - przynajmniej do następnego weekendu niestety, za to jutro dostanę z domu kanwę i bedę mogla spróbować swoich sił w biscornu - także jutro małe zakupy (mulina, wata i guziczki) i praca rusza pełną parą:)
W międzyczasie dokończyłam czytać "Steppenwolfa" i mogę czytać coś przyjemniejszego - GEO i "Vorlesera", którego cudem udało mi się zdobyć.

A teraz już spać! Jutro jest nowy dzień :)